Tag: Rozwój Kariery

  • żeby przestali traktować cię jak zasób, musisz zacząć zachowywać się jak partner

    żeby przestali traktować cię jak zasób, musisz zacząć zachowywać się jak partner

    Nosimy w sobie przestarzały algorytm. 70 000 lat temu, na afrykańskiej sawannie, lęk przed odrzuceniem przez plemię był najlepszym systemem ubezpieczeniowym. Samotność oznaczała śmierć, więc konformizm był walutą przetrwania.

    Dziś, wchodząc do klimatyzowanego biurowca, ten sam gadzi mózg wciąż każe Ci zadowalać innych. Ale to, co na sawannie ratowało życie, na wolnym rynku jest sabotażem.

    Traktujesz swoją uległość jak cnotę, a przepalasz swój najcenniejszy zasób (czas) w zamian za walutę, która nie ma pokrycia. Kupujesz święty spokój na kredyt, który będziesz spłacać latami w odsetkach wypalenia zawodowego.

    Oto 4 sposoby, w jakie okłamujesz samego siebie myśląc, że jesteś profesjonalny, podczas gdy tak naprawdę jesteś tylko wystraszony.

    1. Walidacja

    Masz wgraną potrzebę zewnętrznej akceptacji. Zgadzasz się na wszystko, przepraszasz, że żyjesz, i modyfikujesz swoje poglądy, byle tylko wódz (manager/prezes) się uśmiechnął. Myślisz, że budujesz relacje? Budujesz wizerunek człowieka bez kręgosłupa.

    W biznesie płaci się za kompetencje i rygor, a nie za potakiwanie. Jeśli Twoim nadrzędnym celem jest bycie lubianym, stajesz się zbędnym echem. Rynek brutalnie weryfikuje takich graczy: jesteś miły, więc dostajesz więcej roboty, ale nie dostajesz szacunku, bo nikt nie szanuje darmowej wycieraczki. Twoje tak jest bezwartościowe, bo rozdajesz je każdemu.

    2. Męczeństwo

    Harujesz za trzech. Zostajesz po godzinach. Bierzesz na siebie zadania, o które nikt nie prosił, licząc na to, że ktoś zauważy Twoje poświęcenie. Oczekujesz, że firma, która nie ma uczuć, odwzajemni Twoją ofiarę.

    Nie odwzajemni.

    Jeśli nie stawiasz granic i nie komunikujesz, że masz dość, to znaczy, że masz jeszcze zasoby. Twoje milczące poświęcenie to nie bohaterstwo – to brak gospodarności. Zamiast zarządzać projektem, zarządzasz własną krzywdą, by potem móc poczuć moralną wyższość ofiary. To manipulacja, a nie praca.

    3. Gnicie w strefie komfortu

    Unikasz trudnych rozmów, żeby nie psuć atmosfery. Uważasz się za dyplomatę, ale tak naprawdę jesteś tchórzem, który boi się konfrontacji. Adler powiedziałby wprost: Twoim celem nie jest dobro zespołu, ale ochrona siebie przed dyskomfortem.

    Koszt tego zachowania jest gigantyczny. Kiedy nie dajesz trudnego feedbacku i zamiatasz problemy pod dywan, tworzysz dług techniczny i emocjonalny. Prawdziwy postęp rodzi się z tarcia.

    4. Pycha

    Zrobię to sam. Nie delegujesz, bo nie ufasz. Dźwigasz cały świat na barkach, wierząc w mit niezastąpionej jednostki. Ewolucja dała nam przewagę dzięki współpracy, a Ty próbujesz wygrać w pojedynkę?

    To nie jest perfekcjonizm. To arogancja i brak umiejętności budowania procesów. Stajesz się wąskim gardłem biznesu. Bycie niezastąpionym to wada systemowa, a nie zaleta. Kiedy padniesz (a padniesz) pociągniesz za sobą cały projekt.


    Werdykt: Postaw płot

    Przestań mylić bycie miłym z byciem użytecznym. To dwa różne światy. Granice to Twój jedyny akt własności.

    Firma może wynająć Twój czas, ale nie może zawłaszczyć Twojej psychiki (chyba że sam jej na to pozwolisz). Odzyskanie kontroli wymaga odwagi bycia nielubianym.

    1. Zabij instynkt stadny. Przestań szukać walidacji. Twoja wartość wynika z dowożenia wyników, a nie z uśmiechów w kuchni biurowej.
    2. Odrzuć mity. Nikt nie czyta w Twoich myślach. Asertywna komunikacja to nie chamstwo tylko profesjonalna instrukcja obsługi.
    3. Kalkuluj na chłodno. Każde tak powiedziane innym, to nie powiedziane Twoim priorytetom.

    Dżungla biurowa nie szanuje słabych. Szanuje konkretnych. Postaw płot i zacznij wreszcie robić swoje.

    P.